26 stycznia 2015 ~ komentarze 3

Google, przeraziłeś mnie!

Google NowJestem w pełni świadomy tego, że Google wie o mnie wszystko, jakiej muzyki słucham, jakie mam auto, gdzie mieszkam i tak dalej. Daje mi wyraz tego m.in. w prezentowanych reklamach AdSense. Sam często tłumaczę znajomym jak to się dzieje, że Google wiedziało np. jaką reklamę zaprezentować. Każdy z Was może sprawdzić co Google wie o Was. Nie mniej jednak to czym mnie dzisiaj z rana zaskoczył Google Now, przerosło nawet mnie. Z góry zaznaczam, że Ameryki nie odkrywam, sami pewnie z tym się stykacie na co dzień. Już tłumaczę o co tyle hałasu.

Rano, wsiadając do autobusu włączyłem Google Now, a tam informacja, że przede mną 13 minut jazdy do pracy… Wysiadając pokazał natomiast, że droga powrotna zajmie 5 minut mniej. Fajna sprawa ale ja przecież nie podawałem dokąd jadę no i którędy! Co ciekawe, jadąc autobusem jadę pokazaną w Google Now trasą, natomiast samochodem zupełnie inną. Tylko nie mówcie, że Google wie też kiedy jadę swoim samochodem a kiedy autobusem… Trzeba przyznać, że zbierane dane są niemal perfekcyjne, faktycznie w przeciwnym kierunku rano jest mniejszy ruch.

Wiem, miałem włączoną lokalizację itd. Nie zmienia to faktu, że dzięki tej usłudze Google posuwa się zbyt daleko – jak dla mnie, kogoś, kto ma pojęcie o gromadzonej na mój temat wiedzy. Nie będę teraz wnikał w mechanizmy Google, są oczywiste – Google doskonale łączy pewne fakty. Jak dobrze, że nie jestem terrorystą…

Żeby nie było, że jest tylko źle, widzę pewne plusy. Jeśli chcemy mieć nasze dzieci na oku, opcja udostępniania lokalizacji sprawdzi się doskonale. Jadąc samochodem Google poinformuje nas np. o korkach – no ale przecież to mamy w mapach Google.

Co mnie zatem przeraziło? Przyszłość! Aktualne pytanie to nie „czy?” lecz „kiedy?” Google napisze do mnie „Zmieniłeś trasę, spóźnisz się do pracy i nie zdążysz z raportami. Ale jak już zmieniłeś trasę to zajedź do Tesco po świeże bułeczki za jedyne 55gr” lub „A Ty co? Dziś nie do pracy? Zajedź zatem do OBI bo dziś jest promocja na widły za 20,99”.

Google Now

Nie wiem jak Wam ale mi się to nie spodobało.

Autorem tekstu jest Wojtek Tyluś. Powyższy tekst jest moją osobistą opinią, mogę się mylić a Ty nie musisz się z nią zgadzać.

Witajcie na moim blogu

Blog Wojtka Nazywam się Wojtek Tyluś i jestem autorem tego bloga. Znajdziesz tutaj informacje dotyczące m.in.: SEO, serwisów społecznościowych, a także dowiesz się co słychać ciekawego w sieci. Wiadomości, które z jakiegoś powodu nie trafiły na bloga, znajdziecie śledząc moje profile społecznościowe, zwłaszcza na Facebooku oraz Google+. Zapraszam.

Loading Facebook Comments ...

3 komentarze to “Google, przeraziłeś mnie!”

  1. Piotr 30 stycznia 2015 at 13:21 Permalink

    No jakby na to nie patrzyć, rozwój posuwa się tak szybko, że pewnego dnia może takową wiadomością Cię Google powitać. Aż strach się bać bo czego człowiek nie zrobi to gdzieś to zostanie zarejestrowane :) No nic, chyba pozostaje nam noszenie w kieszeni telefonu… stacjonarnego ;) On byłby nieszkodliwy :P

  2. Maciej 20 marca 2015 at 15:28 Permalink

    Google od lat najpierw zbiera dane, a potem zastanawia się, jak by je tu wykorzystać. Dlaczego jest blisko amerykańskich służb specjalnych? Takie rzeczy jak FB i Google to dla USA dobro narodowe znacznie większe niż się to może wydawać :)

  3. Daria 21 kwietnia 2015 at 18:47 Permalink

    Ha ha, no nieźle, strach się bać po prostu. Ale ja już wielokrotnie odkryłam to, ze Google naprawde wie dużo… Ale to jest tylko i wyłącznie nasza wina, czy też dzieje się to za naszym przyzwoleniem. Bo przecież dobrowolnie podajemy te wszystkie informacje, które google skrupulatnie zbiera i wykorzystuje.


Leave a Reply

No Trackbacks.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Pinterest – rośnie zainteresowanie polskich firm

Rośnie zainteresowanie polskich marek społecznością Pinterest. Tym razem nie chodzi mi jednak o posiadanie samego profilu marki, a o informowanie...

Zamknij